Archiwum 27 grudnia 2004


gru 27 2004 new day has come
Komentarze: 4

siedzialem dlugo z wlaczonym na uszach discmenem i sluchalem jakis ladnych piosenek - mialem stado mysli w biednej maalej i na dodatek chorej glowie - przemyslalem wszystko - kazdego wlozylem do odpowiedniej przegrody - zatem nikogo nie kocham - nikogo nie pragne - z kims cos musze zakonczyc i cos sam ze soba zrobic - wygladam jak kupa nieszcescia - nie uczesany - nie ogolony - zapyzialy i brodny - widzialem dzisiaj w telewizji ludzi co chcieli pokoju - papieza co ledwo mowil - kilku w pomaranczowym i jednego co sie nie bal w niebieskim - smutno mi jakos tak zdala od wszystkich byc gdzies na pustyni komunikacyjnej - kazdy mi mowil ze na zawsze zostanie ze bedzie pamietal na zawsze ze nigdy nie zrani - a dzis jeden po drugim jak wodni zolnierze - tona zawistnie i bez nadzieji jak okrety nawodne co chcialy byc pod

nie mam sily ... jesli jest cos o czym pragne to spokuj i pewnosc - moich przyjaciol mi brak Larrego i Karolci - nie ma kto mnie posluchac - z kim wypic kawy w literackiej - kto mnie zaprosi do kina ... odezwal sie M. rzucil kilka slow o spotkaniu zlozyl zyczenia i zamilkl - drugi M vel P jest bardzo szczesliwy co mnie cholernie cieszy ze w koncu ... bo zasluguje - jakos mi glupio tak pisac to wszystko jakos odzwyczailem sie od zewnetrznych cech emocji - mam gdzies na dnie wielki skarb ...

a to wiersz dla osoby z ktora sie niebawem rozstane - choc zal.....

Każdego dnia zamieniam

drobne słowa w wielki poemat

uczę się wciąż na własnych błędach

budować i burzyć

zamki z coraz drobniejszego piasku

 

prezess : :